środa, 14 stycznia 2015

Olej kokosowy i lniany - porównanie. O porowatości słów kilka.

Wspominałam już, że przeprowadzam test przeciwstawnych olejów, żeby poznać porowatość moich włosów. Myślę, że nie mogę być jej pewna w dalszym ciągu. Zapraszam do przeczytania moich wniosków na temat znajomości swojej porowatości oraz do komentowania. W szczególności jeśli znacie jakieś dobre sposoby na jej poznanie.

Porowatość włosów

W internecie znalazłam wiele artykułów dotyczących tego tematu. Struktura włosa niskoporowatego porównywana jest do ściśle przylegających dachówek, natomiast struktura włosa wysokoporowatego do otwartych szyszek.
Tak więc włos niskoporowaty o ścisłym ułożeniu łusek włosowych nie będzie przyjmował substancji odżywczych z otoczenia (np maski) lub będzie przyjmował bardzo powoli, ale równie powali będą się wszelkie substancje z niego uwalniać. Dot. również wody.
Włos wysoko-porowaty będzie chłonął jak gąbka, ale tak samo łatwo będzie tracił substancje odżywcze.
Oczywiście pomiędzy tymi dwoma skrajnymi przypadkami jest cała gama włosów średnio-porowatych, zazwyczaj zbliżonych do którejś ze stron.
Znalazłam wiele informacji o tym jak rozpoznać strukturę włosa, np. niskokoporowate są śliskie, błyszczące, proste, tworzą taflę; gdy wysokoporowate są często kręcone, matowe, brak im blasku oraz są szorstkie.
Metod odróżniania włosów jednych od drugich jest też kilka. Można zanurzyć włos w mące i zobaczyć ile mąki się przyczepi, jeśli dużo to włosy są wysokoporowate jeśli mało to niskoporowate. Nie znalazłam natomiast zdjęć czy określenia ile to jest dużo w tym przypadku, więc testu nie wykonałam.
Możemy włos pozostawić na powierzchni wody i poczekać po jakim czasie zatonie, wysokoporowate powinny zatonąć szybciej. Znów brak jednoznacznej odpowiedzi, jak długo włos niskoporowaty powinien się utrzymać. Na ten temat było też kilka sceptycznych komentarzy, że test ten nie obejmuje w wyliczaniach indywidualnego ciężaru badanego włosa.
Porowatość możemy też określić na podstawie połysku lub czasu wysychania i zamoczenia włosów.
Chciałam określić na podstawie czasu wysychania po myciu, moje włosy schną dłużej niż godzinę, krócej niż dwie. Natomiast włosy z przodu są suche po 20 minutach. Dlaczego tak się dzieje? Bo jest ich mniej. Moje włosy nie są ani grube ani gęste, więc na pewno będą schły krótko. A co z temperaturą otoczenia? Jak mokre włosy zaczynamy suszyć, jak dobrze są odciśnięte z wody po myciu?
Test oleju kokosowego - włosy niskoporowate kochają, wysokoporowate są po nim spuszone. Moje włosy pokochały olej kokosowy, ale są przecież zniszczone i farbowane. Są w opłakanym stanie, takie włosy nie mogą być niskoporowate!

Dlaczego określenie porowatości jest takie ważne?
Ponieważ Na podstawie porowatości dobieramy do włosów pielęgnację, np czy stosować dużo protein czy też nie oraz jaki olej wybrać do ich pielęgnacji.

Ponieważ temat jest tak bardzo dla mnie nurtujący postanowiłam wykonać jeszcze jeden test i wypróbować jeszcze jeden olej, a mianowicie olej przeznaczony do włosów wysokoporowatych.

Test oleju lnianego i kokosowego

Działanie kokosa znam dość dobrze, natomiast olej lniany stosowałam ok. miesiąca.
Zwycięzcą został olej kokosowy.
Na początku używania oleju lnianego, bardzo polubiłam efekt gładkich włosów, gładszych niż po oleju kokosowym. Włosy były jednak bardziej obciążone i nie falowały się samoistnie tak dobrze jak po oleju kokosowym. Właściwie to powrócił efekt sprzed pielęgnacji, gdy włosy przy twarzy nieznośnie się wywijały, a włosy z tyłu były niemal proste.
Po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że olej ten daje efekt jednorazowy. To znaczy, że po umyciu nic we włosach po olejowaniu nie zostaje, podczas gdy olej kokosowy daje mi wrażenie wypełnienia włosów od wewnątrz, a efekt olejowania utrzymuje się dłużej.
Co jeszcze lubię w oleju kokosowym? Jego niesamowitą lekkość. Użycie tego oleju daje mi efekt naolejowanych zdrowo wyglądających włosów, które nie są przy tym bardzo obciążone. Przy wysokiej wilgotności powierza powoduje u mnie powstanie luźnych loczków.

Wnioski

Moje włosy podobnie jak włosy niskoporowate łatwo jest obciążyć, nawet użycie produktów powszechnie uważanych za lekkie u mnie powoduje zupełne spłaszczenie fryzury.
Natomiast daleko mi do tafli jak z reklamy, więc odrzucam tą opcję porowatości.
Najprawdopodobniej posiadam włosy średnioporowate, bo takich jest statystycznie najwięcej.

Jaką w związku z tym zamierzam stosować pielęgnację?
Przede wszystkim lekką, małocząsteczkowe proteiny hydrolizowane, dostępne w maskach. Lotne silikony, lub zmywalne wodą oraz oleje przeznaczone do włosów niskoporowatych.
Przede wszystkim jednak zamierzam się skupić na tym co wyrośnie, czyli pielęgnacja skóry głowy oraz odpowiednie odżywianie oraz suplementacja (jestem w trakcie przerwy w piciu skrzypu i pokrzywy, ale powrócę do tego wspaniałego nawyku, nie udało mi się z drożdżami i pokonaniem bariery ich zapachu)

Często czytałam, że określenie porowatości jest bardzo ważne przy wyborze pielęgnacji. Jednak moje krótkie doświadczenie mówi mi, że w doborze pielęgnacji najważniejsze jest testowanie nowych rzeczy oraz obserwacja reakcji włosów, gdyż porowatości nie znam, a włosy mają się coraz lepiej.

Jak określenie porowatości wpłynęło na waszą pielęgnację?
Czy znacie jakieś skuteczne metody jej określenia?

Pozdrawiam
Nat

12 komentarzy:

  1. Kokosowy u mnie świetnie się sprawdza, lnianego nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. własnie zrobiłam krem z lnianego :) na włosy też musze spróbować

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sie w okreslanie porowatosci nigdy nie bawiłam :P tylko właśnie testowanie priduktów co mi sluzy a co nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedźma kiedyś pisała że coś takiego jak porowatość to bujda na kółkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wyciągam podobne wnioski. Bo mimo braku jej znajomości, robię coś już dla moich włosów, co przynosi dobre efekty. Wiele osób podkreśla jednak, że jest to ważne i większość opisując swoje włosy śmiało i stanowczo deklaruje porowatość.
      Muszę odnaleźć ten wpis. ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. u mnie kokosowy super!...a lniany... o losie nigdy nie próbowałam... :D

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda, możemy sobie spekulować, ale u każdego dany produkt zadziała inaczej. Myślę, że dobieranie oleju do porowatości jest ważne na początku, żeby jakoś się odnaleźć w gmatwaninie olejów i masek, ale potem każdy już sam wie, co lubią jego włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się jednak, że taki test wykonałam. Przynajmiej uświadomił mi, po które oleje powinnam sięgać.

      Usuń
  7. Lnianego nie używałam, a na kokosa skusiłam się jakiś czas temu i jestem bardzo zadowolona :) Czuję, że wnika we włosy, a nie zostawia tylko tłusty film jak niektóre oleje :) Muszę przetestować inne wnikające i półwnikające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, ja tez pojde zdecydowanie w tym kierunku

      Usuń
  8. Solo używałam tylko oleju lnianu i pomimo wspaniałych efektów, jakie dawał, obciążał włosy. ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja jeszcze rok temu miałam srednioporowate, które wraz z dlugoscia stawały się coraz bardziej porowate. Jednak olejowanie dało piękne efekty i nawet gdy umyje włosy i nie naloze odżywki włosy bardzo ładnie się prezentują ;) wysokoporowatych już nawet końcówek nie mam :)))

    OdpowiedzUsuń